grafik na etacie

1

Jakiś czas temu, przeglądając co ciekawsze miejsca w sieci i szukając natchnienia, natknąłem się na niezbyt świeży wpis na blogu Warstwy.com. Już sam tytuł („Etatowy grafik komputerowy w firmie produkcyjnej”) wzbudził moją ciekawość, bo dotykał sfery, która ostatnimi czasy jest mi dość bliska (broń Boże nie chodzi o sentyment…). Tekst traktuje bowiem o grafiku zatrudnionym w firmie produkcyjnej, a że moje zdanie jest na ten temat jest zgoła inne niż zamysł autora wpisu – postanowiłem podzielić się swoją opinią.

Tak naprawdę nie wiem od czego zacząć, bo nie zgadzam się praktycznie z każdym założeniem autora wspomnianego tekstu. Myślę, że jest to głównie kwestia jego nieznajomości polskich realiów. Trudno mi powiedzieć, jakie firmy produkcyjne Adam miał na myśli w swoim artykule, ale sądzę, że opisana przez niego rzeczywistość nijak ma się do 90% polskich przedsiębiorstw zajmujących się produkcją.

Wbrew temu, co możemy przeczytać na wspomnianym blogu, praca na etacie nie rysuje się tak kolorowo. Dla niektórych, stałe źródło dochodów oznacza stabilność finansową, co w pewnym wieku wydaje się być czymś bardzo pożądanym… Niestety, w znaczny sposób ogranicza nasze wpływy do budżetu, a pensja takiego grafika nie jest znowu bajecznie wysoka. W średniej wielkości firmach każda zatrudniona osoba, która nie pracuje przy produkcji albo nie jest handlowcem, to koszt, który co miesiąc pracodawca ponosi i bezpośrednio nie da się przełożyć pracy takiej osoby na zysk dla firmy. Grafik ani nie produkuje, ani nie sprzedaje.

Jeżeli chodzi o obowiązki… Trzymając się wizji średniego przedsiębiorstwa, to do obowiązków grafika należeć będzie: tworzenie grafiki reklamowej dla prasy i internetu, webdesign (każda pora jest dobra by stronę www trochę odświeżyć), projektowanie gadżetów reklamowych… nie wspominając już o katalogach (poczynając od sfotografowania produktów, które mają się w nich znaleźć). „Czasem grafik jest potrzebny tam, gdzie jego rolę ciężko jest sobie wyobrazić” – tutaj muszę się zgodzić. Któż by przypuszczał, że grafik może też biegać na pocztę, naprawiać komputery czy zajmować się pozycjonowaniem, a nawet sprzedażą bezpośrednią?

Adam nie zauważył też, że grafik nie jest potrzebny przy tworzeniu wizualizacji produktów przemysłowych – oprogramowanie typu CAD już dawno przestało się ograniczać do rysunków technicznych, a i zatrudniony inżynier/konstruktor bez umiejętności pracy w środowisku 3d jest już rzadkością.

Sporym minusem pracy na etacie może być też gust przełożonego… O ile krytyka zleceniodawcy skutkować może co najwyżej utratą zlecenia, to brak akceptacji gustu prezesa/sekretarki/księgowej wzbudzić może niezdrową atmosferę w firmie, a w najgorszym wypadku utratę pracy :).

Oczywiście cały ten tekst pisany jest z założeniem, że sytuacja omawiana w tekście z Warstwy.com dotyczy średniej wielkości przedsiębiorstwa. Jeżeli odrzucimy to założenie to omawiany artykuł traci sens zupełnie. Mała firma, dajmy na to Ziutex, w nosie ma grafikę i całą wizualną identyfikację – zakład tokarski czy szewc z tego typu „nowości technologicznych” po prostu nie korzysta. Koncerny typu Maspex czy CocaCola albo mają własne domy mediowe, które są osobnym podmiotem, albo redukują koszty i korzystają z usług firmy outsourcingowej.

Tyle na ten temat.

Kategorie: Krytyka, Praca

Jedna odpowiedź

Dodaj komentarz

Copyright by AnimacjaiGrafika.pl. All rights reserved.